piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 4 Walentynki, których miało nie być...

Perspektywa Kelly

  " Z tego pięknego sny mogłeś mnie wybudzić tylko ty...." to była moja pierwsza myśl kiedy wstałam... dziś kolejny już raz śnił mi się wilk, który wył do Księżyca a potem spojrzał na mnie a ja biegłam za nim... a wszystko było o pełni Księżyca...  a z tego snu, którego chyba nigdy nie zrozumiem musiał mnie wyrwać kto? SHANE!!! ta menda między ludzka.. -.- wkurzająca istota... pisze do mnie SMS o 7;00 rano i nie daje się wyspać.. chociarz dziś to mu za to podziękuje. Nie zapomniałam, że dziś idę do chłopaków i Camille. nie rozmyślałam dłużej tylko spojrzałam na tel i czytałam wiadomość.
  " za Kilka dni walentynki ;3 radzę abyś szybko przygruchała sobie gołąbeczka ^^"
"menda -...-" .  ja tu przeżywam swoje znajomości a on mi tu "gołąbeczka" szukać nakazuje. ! dobra Shane to Shane... nic na to nie poradzę. Taka już jego natura. W sumie mam z tego jeden pożytek mogę na spokojnie przygotować się bez pośpiechu bo raczej już nie zasnę.
 Z przymusu zwlokłam się z łużka i z szafki nocnej wzięłam i założyłam bransoletkę z serduszkiem ( w sumie to raczej naszyjnik jest ale ja go na dłoni nosze.)Podeszłam do szafy i wybrałam jedne z tych ciuchów w których się dobrze czuję :) przebrałam się i pobiegłam na dół zrobić Moim współlokatorom śniadanie. zaplanowałam szybko zrobić im kanapki. napisałam krótki liścik " Poszłam do Kumpeli, kanapki macie na stole a ja wrócę jakoś pod wieczorem więc macie mieszkanie dla siebie :) Kell." poszłam do łazienki poprawić włosy w jakiś "kucyk z pomysłem"  i jakoś śladowo się umalować.  wyszło mi całkiem ok więc postanowiłam nie czekać i spakowałam gitarę po czym wyszłam w poszukiwaniu domu k3. GPS w komie pokazywał że mam około 1,5 mili więc nie starałam się śpieszyć i postanowiłam poznać okolicę. a Autobusu tez zrezygnowałam i cieszyłam się pięknymi promieniami słońca  i sypkim śniegiem który skrzypiał za każdym, kolejnym krokiem.

 Per.  Camille.


- człowieku od kiedy TY sprzątasz i to o 9 rano??? - spytałam się k3 który jak nigdy  zacierał kurze ziewając przy tym.
- Wczoraj zadzwoniła do mnie Kelly bo Shane dał jej numer telefonu i ma do nas za jakieś 1,5  godzinki przyjść więc lepiej obudź Logana. - powiedział Chłopak uśmiechając się i dając mi kubek kawy.
- dzięki..  to fajnie że Kell wpadnie. pozna Jamesa i poznamy się lepiej bo w pociągu to pół drogi wszyscy przespaliśmy... - za uwarzyłam w oczach Kendalla coś takiego jakby on poczuł że ja go w pewnym stopniu oszukuje bo wszyscy wiemy, że on i Kelly chyba całą noc rozmawiali.
-dobra idę obudzić Logana i Jamesa... - dodałam biorąc zraszacz do kwiatków i ruszając prosto do pokoju Jamesa. Po co mi zraszacz do kwiatków? chłopaków ciężko z łużka zciągąć, więc wynalazłam sposób; otwieram okno, zrzuca z nich kordłe i robię poranną zimną mgłę. pobudka- natychmiastowa.
- Poeta!! wstawaj !!! - krzyknęłam. no co nie jestem takim potworem, aby go nie powiadomić. założył kordłe na Głowę... jego strata. Zrobiłam "poranną mgłę" on spadł z łużka, a ja wiedząc, że On napewno pójdzie spać ponownie zabrałam mu kordłę i klamkę od okna.
- No  Camisiu!!! muszelko droga dlaczego !!! twoja cera Bladyna a oczy jak jeżyny, ale nie posiadaj w żadnym stopniu charaktery Balladyny !- zaczął swoją kolejną odę robiąc przy tym minkę szczeniaczka a z rozczochraną grzywką wygada to megasłodko.
Niech  ucieka na krzaki... Poeta się znalazł. Nigdy więcej nie udzielać mu słowackiego ! i Szekspira też! kilka kroków dalej i byłam w pokoju Logana. Tak słodko spał... jak aniołek. nie chciałam go budzić wodą więc delikatnie otworzyłam okno i zamknęłam nasze drzwi na kluczyk, żeby przypadkiem Kendall albo James nie wpadli do pokoju.
Wiecznie boję się ich reakcji. Na to, że kocham Logana. Moim zdaniem on mnie uważa za kumpele i - nic więcej. Nie chcę zniszczyć naszej przyjaźni. Kocham go i zawsze marze o momencie w którym będę mogła go pocałować... chociarz nigdy takiego nie będzie. ;c położyłam kluczyk na szafce i podeszłam do jego łużka. Starałam się zachowywać jak najciszej aby go nie obudzić. Uklękłam obok i delikatnie gładząc go po głosach dałam mu buziaka w policzek. Chłopak miał policzki niemal że z ognia i mój całus był ,lodowatym powrotem do świata gdzie nie zawsze jest tak bajkowo jak w snach.
 - "budzisz mnie pocałunkiem..." - Logan zanucił piosenkę która bez przerwy ostatnio śpiewa JM.( nie zdziwię się, ze ona też jest z Polski.)
-  hej - uśmiechnęłam się- Musisz wstawać niestety. Dziś przychodzi do nas Kelly i chyba nie chcesz aby zobaczyła cię pół nagiego i to śpiącego. - odparłam
- Kellcia? O to fajnie - uśmiechnął się słodko i oboje przebraliśmy się i razem zeszliśmy na dół do kuchni.
- i jak tam rumianki noc wam minęła - zaśmiał się James wcinając bułkę z dżemem truskawkowym
 wredna istota nie będę jej odpowiadała... chciało by się...  relacje z wieczoru ; spaliśmy; wstaliśmy zajebiście nie>?
- Kendall może wyjdź po Kell. Ty juz zjadłeś śniadanie i wgl a ona może nie trafić. to co pójdziesz?- zapytałam się chłopaka który co kilka minut spoglądał na zegarek.
- W sumie racja. To idę zaraz wrócę. - rzucił blondyn ubierając się i wyszedł.
 - czemu nie ja... ;c- powiedział James robiąc "Face plamę" nad jogurtem.


...
Oczami Kendalla.

" Musiałem wyglądać idiotycznie patrząc co pół minuty na ten zegarek. Ale tak naprawdę nie mogę się doczekać kiedy Ona znowu będzie miała czas ze mną pogadać. Tylko czemu jej nigdzie nie ma..." myślałem rozglądając się po okolicy i mijając co kolejne domy.
W końcu zobaczyłem ją.  błądziła po okolicy  z GPS w rękach. Nikt do nas Nigdy nie trafi ! Nie za uwarzyła mnie więc podeszłam do niej od tyłu i zasłoniłem oczy. Niestety zacząłem się śmiać i wyszstko wyszło na jaw.
- Kendall wiem że to ty... dobra puść mnie bo będę musiała urzyć siły. - powiedziała z uśmiechem i od razu ją puściłem.
- Cześć - powiedziałem nie mogąc przestać się uśmiechać
- Hej - powiedziała i wtedy za uwarzyłem na jej nadgarstku te serduszko ode mnie.
- Nadal to nosisz? - zapytałem się jej
- tak. jest małe, cudne i nie przypomina żadnej rzeczy która mogłaby należeć do mnie. - odpowiedziała.
- błądziłaś długo ? - zadałem kolejne pytanie.
- No tak. gdzie wy w ogóle mieszkacie? - spytała nie mogąc się połapać.
- _ tutaj .. trochę daleko od od innych domów ale przy najmniej jest cicho a jak jest impreza to nikt się nie skarży. - odpowiedziałem pokazując na nasz dom.
Pogadaliśmy trochę po drodze a po chwili już byliśmy w domu.  wziąłem jej kurtkę i pokierowałem ją do salonu. poszła z swoją gitarą a ja po chwili byłem już przy niej.
- Kelly !!! - powiedzieli równocześnie Logs i Cama i przywitali się.
- A to jest James.-  pokazałem na Grzywacza który  siedział z bułką w buzi czytając "Romeo i Julię" Chłopak podniósł wzrok i aż mu bułka wypadła z buzi.
_ tyy... ty jesteś ta dziewczyną ze snu... tą w bluzce w paski.. to ty ! - zaczął mówić dla nas wszystkich niezrozumiale - Och wielcy Europejscy ikony romantyzmu 3 dni prze walentynkami zesłaliście moją kochankę ! -mówił rozmawiając z sufitem albo z książką... on jest dziiiwny 0.o
- YYY....  Cześć - powiedziała Kelly uśmiechając się ze zdziwieniem
- Oj James... pierwsze spotkanie a ty wszystko rozwalasz.. po za tym już dałeś zaproszenie dla Margaret więc wiesz.. po zawodach - powiedział Logan.
- Jakie zaproszenie- powiedziała Kell i wszyscy siadaliśmy na kanapę.
- No bo u nas w ostatnie dni ferii są walentynki i Chłopcy z powodu ze ich jest mniej w szkole wręczają swoim dziewczyną Walentynę- zaproszenie i tylko jeżeli masz zaproszenie masz wejściówkę. - odpowiedziała Jej Camille.
- Czyli walentynki w domu.. teraz rozumiem SMS od Shane'a .- powiedziała Kell a my już wiedzieliśmy o  jaki SMS chodzi. on wysyła je co roku do Camy.
- Spokojnie Kell... załatwimy ci jakąś wejściówkę. - uśmiechnąłem się do niej - no bo Logan jeszcze nie dał żadnej z dziewczyn ale zapewne da ją dla Camille jak co roku. James przepuścił ją już w pierwszym dniu a ja obiecałem kuzynce wiec przepraszam. - odpowiedziałem
 - nie szkodzi. to ja się niepotrzebnie wmieszałam.
- Kociaki idźcie do pokoju a my załatwimy coś dla Kelly. - powiedziała Camille i właśnie o to mi chodziło ;D w końcu będę mógł pozormawiać z Kell na osobności.
- Nauczyć cie grać na gitarze? - zapytała ie mnie zielonooka blondyna
-  tak.. sama zobacz moim zdaniem na tej się nie da grać - powiedziałem pokazując jej moją gitarę
- oj tak. ale zaraz trzeba ją nastroić szybko załapiesz o co c'man- uśmiechnęła się i tłumaczyła mi wszystko a ja śledziłem jej każdy krok.

 Per. Logana

- Na pewno dobrze zrobiłaś zostawiając ich samych w pokoju? - zapytałem się z niepewnością Misi.
- Tak. no przecież się nie pogwałcą z resztą posłuchaj. Nie słyszysz? oni na gitarach grają. no rzuć teraz pomysł co z tym zaproszeniem dla Kelly.- zapytała się dziewczyna szukając w internecie jakich ktokolwiek zaproszeń ale niestety- pustki.
Szukaliśmy kolejne godziny w portalach randkowych, stronie szkoły, stronę dal singli chociaż jednego zaproszenia. niestety- nic.
- Może ty jej dasz to zaproszenie? - zapytała się mnie dziewczyna
- nie.. ja.. ja juz je dałem - odpowiedizałem kłamiąc. ja je chcę dać dla camisi  ale jakos nie mam okazji.
Po chwili do pokoju weszli Kendall James i Kelly i za proponowali grę w Twistera. było komicznie James wydawał z siebie dosyć nietypowe dźwięci a najśmieszniejszy był ten moment w którym ja musiałem zrobić jakąś dziwną figurę a Camille nade mną była . i patrzeliśmy sobie w oczy. w końcu James  potrącił  jej nogę i wylądowała prosto na mnie i nasze usta lekko się tyknęły na malutka sekundkę . Ona się zawstydziła i odskoczyła więc ja też odskoczyłem nie chcąc jej robić przykrości.
 - zakochana para - śmiali się James i Kelly robiąc przy tym taniec szczęścia.
 - Kelly nie zostaniesz sama. ja też nie mam z kim iść więc razem pójdziemy na cmentarz obok. co ty na to ? - zapytała się Camille Kelly. Oj co ja teraz zrobię?
...

 Per . Kelly
* Walentynki , w lokalu w którym ma być impreza*

 -Skończone? - zapytała się mnie Camille. obiecaliśmy pomoc w zawieszaniu dekoracji. i tak nie mieliśmy lepszego zajęcia.
- Tak. jest wszystko pięknie, ślicznie. - powiedziałam pokazując serce z baonów i wstążek które zrobiłam
- genialnie, chodź pary już przychodzą, nie będziemy im przeszkadzać...  jutro dzień singla więc... jutro nasz dzień ^^ - powiedziała z uśmiechem Camille i po chwili ubrałyśmy się i wyszłyśmy na dwór mijając lodowisko i idąc na cmentarz.
- Mogę zadać pytanie? czemu kazałaś mi na cmentarz założyć bluzkę z sercem i wgl do kogo idziemy?
- Idziemy Do Hale. 10 lat temu w walentynki zginęła dziewczyna w naszym wieku i miała na sobie właśnie bluzkę z sercem. Wracała z Tej imprezy- bo ona jest co roku od 30 lat - no i zginęła bo zamarzła. Teraz jej duch czuwa nad wszystkimi w tym dniu i lepiej aby ja odwiedzić. Zapalimy znicz i poprosimy ją o kilka rzezy i po prostu z nią porozmawiamy. - odpowiedziała MI Camille. doszłyśmy za około 10 minut do Hale. Na jej nagrobku było mnóstwo zniczy. a obok tego grobu stali Kendall, James Logan i Jakiś Latynos.
- Cześć chłopaki- powiedziała Camille zapalając znicz
- cześć - powiedzaiałm
- Hej Jestem Carlos- powiedział mi Latynos uśmiechając się przy tym promiennie.
- A ja Kell. Miło mi :) - uśmiechnęła się
porozmawialiśmy z Hale i po niecałej godzince było słychać muzykę  z budynku obok zaczęliśmy powoli wychodzić i uciekać z Camille do mnie do domu ale przy wyjściu z cmentarza zatrzymali nas Logan i Kendall.
- Camille... to... to dla ciebie - powiedział Logan nieśmiało wręczając dziewczynie różę z serduszkiem i zaproszeniem na walentynkowy bal.  Jej reakcja? ze szczęścia rzuciła mu się na szyję.
- Granuluję... tobie się należało. Ja się przejdę do domku, mam jakieś/.. 3 kilometry? nie tak daleko. - powiedziałam ciesząc się ze szczęścia pary Lomile.
- Poczekaj..... - powiedział Kendall cicho a ja odwróciłam natychmiast głowę.
- Tak?
- ... Chciałabyś zostać moją towarzyszką na balu? - zapytał się mnie.
- Kendall... ale ? jakim sposobem? - zapytałam się
- Carlos oddał mi swoje zaproszenie. - odpowiedział mi blondyn.
- Ale, ja nie pasuje tam, w bluzce z błyszczącym serduszkiem, czarnych leginsach i zielonych trampkach? inne dziewczyny mają piękne suknie a ja wyglądam przy nim jak pokojówka. nie chcę abyś przeze mnie stracił cały wieczór. - powiedziałam spuszczając wzrok.
- nie przejmuj się, tak wyglądasz pięknie, - położył rękę na mój policzek - więc jak ? Moja Cover Girl? przyjmiesz tą walentynkę i zostaniesz moją Walentynka? - zapytał się mnie  a ja przytaknęłam. a w tamtej chwili wziął mnie na rękę i zakręcił się dwa razu śmiejąc się przy tym.
Po chwili wróciliśmy na sale. była pełna przeróżnych pięknych dziewczyn w długich wieczorowych sukniach i chłopakach w garniturach, nawet Camille miała w miarę ładny strój bo baleriny i fioletową sukienkę.
- Czy Panna Kell chciałaby zatańczyć z Kendallem - zapytał się mnie z uśmiechem na twarzy.
- oczywiście -uśmiechnęłam się i wyszliśmy na środek sali tańcząc tylko  swoich objęciach. przez ramie Kendalla Zobaczyłam Camille. nic dziwnego, że  z Loganem startują w zawodach tanecznych, tańczą lepiej od niejednych zawodowców. Kendall spojżał mi prosto w oczy i razem udawało nam się jakoś tańczyć. Muzyka była świetna a kiedy piosenka się skończyła zaczęliśmy tańczyć "wolnego" założyłam ręce na jego szyję a on złapał mnie w talli. obydwóch nas to trochę bawiło i w pewnym momencie wpadliśmy w trans i nawet nie pamiętam kiedy jego usta dotchnęły mojego policzka,, na całym ciele poczułam niezwykłe ciepło a w brzuchu taką jakby pustkę, Poczułam na plecach ciarki i ścisnęło mnie w gardle. to było uczucie które przeżyłam pierwszy raz w życiu... nigdy wcześniej go nie czułam. po tym momencie nie odrywając się od jego ramion tańczyliśmy przez kolejną połowę nocy.


 Per. Jamesa.
* jakoś po północy xD *

  Margaret nie jest kobieta mego życia... przy pierwszej lepszej okazji puściła się w kiblu z Jakimś chłopakiem. Matko boska ! podeszłem do sceny aby pogadać z Carlosem. On z siostrami Queen gra w zespole. gra na perkusji, Gdy straciłem ostatnią nadzieje że pokocham kiedyś doskonałą kobie zobaczyłem niewiastę.. o Bladej cerze, ciemnych włosach i pięknym głosie. wskoczyłem na scenę i kiedy ona skończyła śpiewać piosenkę wziąłem mikrofon i  zaśpiewałem "Clarity" specjalnie dla niej. Ona z zdziwieniem nuciła a wszyscy patrzyli się na mnie. kiedy skończyłem usłyszałem brawa ale i tak ich nie usłyszałem tylko pamiętam to... że dostałem czymś w głowę i upadłem.

 Per. Kendalla

- Zamknij się !!!!!!!!!!!!! - powiedziała Camille rozwalając gitarę na głowie Jamesa - Logan pomóż mi te zwłoki zanieś- dodała i zeszła ze sceny niosąc śpiącego Jamesa
 - Camille. czemu to zrobiłaś? - zapytałem się jej
- nie będzie i tu jęczał !- odpowiedziała
- Ale głos ma ładny.. - przyznała Kelly która stała obok mnie.
- O Hej Alex, Rebi, przepraszam że on popsuł wam koncert,
- nie szkodzi Camille, wpadnij kiedy do nas ;D - odpowiedziała jej Rebecca i razem z Alex, Carlosem i resztą zespołu kontynuowała koncert...
 ...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Taaaak :D w końcu wstawiłam ten rozdział ;D  Jak się podobało :D?
Możecie napisac w komkach co dostaliście na walentynki? ^^ chcętnie się dowiem XDD Ja dostałam 3 walentynki od Kendalla ( znaczy wiem od kogo ale podpisane było "Kendall Schmidt" albo "Kendall S." ;D
ogółem to życzę wszystkim dużo miłości :D I wspaniałych Walentynek


niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 3 "Kiedy J. Słowacki udziela sie Jamesowi..."


 Perspektywa Kendalla

- zimno dzisiaj ;D-  rzekła Camille wchodząc do mieszkania i zarazem ciągnąc za sobą Logana, który drobniusieńkimi kroczkami i cały w szronie szedł JAKOŚ za nią .
- cześć - powiedziałem nie odrywając wzroku od książki którą właśnie czytałem.
- nie...czuje...tyłka....- powiedział Logan niemal się nie ruszając i cały sztywny w czasie mówienia upadł na podłogę.
- Oj Loguś... ciebie teksańskie słoneczko za bardzo rozpieściło. Teraz -10 stopni jest a ty zamarzasz.  Idź pod kocyk to ja ci herbatkę zaparzę. - powiedziała dziewczyna promienie się przy tym uśmiechając.
- humorek dopisuje??^^ - zasugerowałem, odrywając się na sekundki od książki.
- oj tak :D dzisiaj byłam w szkole sprawdzić kto jest proponowany do szkolnych wymian i myślałam, że to pech, bo nikt z nas nie został wytypowany, ale Jednak to dobrze.- odparła dziewczyna  robiąc herbatę.
- Czemu??? przecież każdy z nas chciałby jechać na wymianę.
-  taaak. wiedziałam że się zapytasz. Zgadnij kto do nas przyjeżdża. - w tej chwili wzięło mnie na głębokie zastanowienie ale w głowie miałem tylko na myśli Shane'a XD kiwnąłem głową na znak aby Cama powiedziała o kogo chodzi.- dramatyczna pauza.... Kelly!!!
- Ta siostra Shane'a???- zapytałem się zdziwiony ale zarazem.. szczęśliwy :) Kell to miła osoba która umie doradzić i można się jej wyżalić.
- tak tak... No może że w The Pas uczy się inna Kelly Moon.-  dziewczyna uśmiechnęła się i powróciła do swojego zajęcia ( gotowaniu wody ;D).
 Po chwili do salonu wszedł James. Z początku prawie wybuchł śmiechem z powodu Logana, który siedział przykryty pierzyna po uszy i to przy samym kominku. Ale potem zobaczył Camille i nie wiem cz chciał wkurzyć Loga, czy zrobić głupiego psikusa. Podszedł po cichu do Camille i kazał mi siedzieć cicho. nic nie mówiłem.  Po chwili Kiedy dziewczyna niczego się nie spodziewała chłopak podszedł do niej i złapał ją w pasie z zaskoczenia wydając dzwięc podobny do tego jak jakieś wielkie zwierzę rzuca się na swoja ofiarę. Niestety tym razem dla grzywacza się nie odało :D. Camille w tym samym czasie zrobiła natyczmiastowy obrót i uderzyła go boleśnie w twarz.
- IDIOTO !!! wrzątkiem bym cię poparzyła !!! - powiedziała zdenerwowana brunetka.
- oj o mnie nie musisz się martwić.... to co buzi na zgodę? - powiedział zadowolony z siebie James robiąc "Dziubek". w tej chwili coś mnie podkusiło, aby spojżeć na Logana. na te słowa go tak wzdrygło XDD myślałem że ze śmiechu wybuchnę. Uwarza  Camę za swoją dziewczynę a nawet nie ma odwagi powiedzieć, że ją kocha.  Ale wracając do Jamesa to po raz drugi dostał od Camille policzek i tym razem wylądował na podłodze.
- Od kiedy ty się tak bijesz?? - spytałem z zadziwieniem dziewczyny
- TO TY TU CAŁY CZAS JESTEŚ ???!! O_O -  powiedziała przerażona dziewczyna. okazało się że niczym Ninja wtopiłem się w kanapę XDD ja i sofa mieliśmy taki sam odcień błękity na sobie ;D.
- No jeszcze nigdzie się nie wybierałem.
- Oj w oczach mi się pomieszało  ;D tak siedzisz i nic się nie odzywasz... a wgl od kiedy James tutaj jest?! - pokazała na Jamesa który niczym zwłoki leżał na podłodze kuchennej.
- On? James siedzi tu już od tygodnia bo jak mówi " w obczyźnie nie ma żadnej niewiasty która pokochałaby jego duszę i uszczęśliwiła serce"  i dawać mu utwory polskie... skąd on wogóle to wytrzasnął. Zapomniałem dodać, że od tego tygodnia siedzi przed laptopem i tylko szuka tej swojej "nimfy" pustosząc przy tym lodówkę.- powiedziałem wstając i  podchodząc do blatu kuchennego aby pomóc Camille w wyszukiwaniu kawy.
- Od kiedy on czyta takie powieści?- zapytała się brunetka a ja podałem jej kawę która leżała strasznie wysoko. Nie zdziwię się, że położył ją tam Carlos ponieważ Z.N.O.W.U. martwił się o to, że Logan przedawkuje kawę. 
- To wszystko przez jego koleżanką z Polski która do niego przyjechała. zostawiła mu książkę  chyba słowackiego i on wziął sobie taką książkę ale w wersji po angielsku kupił i cały czas czytał. no i się doczytał- odpowiedziałem.
- Boże drogi... co z niego te ferie robią... przypomniała mi się moja koleżanka którą znam... no już kawałek czasu. Nazywa się Alex, i co każde ferie jest kimś innym. W ferie odrywa się od całego świata i przeżywa przygody niesłychane. Poznaje przez internet nowych ludzi i wgl. Pamiętam ze jak ją poznałam była delikatną dziewczyną  w loczkach i ubierającą się w jasne kolory i wtedy jeszcze słuchała Taylor Swift. A teraz? taak :D teraz to założyła rockowy zespół :D i wolisz nie wiedzieć jak się przemieniła :D zaproszę ją kiedyś na urodziny.  - odpowiedziała wykańczjąco Cama. czasem nie wiem jak ona może tak nawijać :D podeszłą do Logana z kubkiem ciepłej herbaty. Sama wie ile Log pije kawy więc stara się mu jej często nie robić aby go odzwyczaić.
- Oj tak... cieplutka herbatka, kocyk, kominek i Camille ... więcej rzeczy nie trzeba.... o jak cieplutko :3 - mówił  chłopak takim śmiesznym głosem rozkoszy ;D.
- . Carlito dziś wraca.  Dzwonił przed chwilą.- powiedział James który pojawił się  równie zagadkowo jak znikł.
- A wracając do Kelly... Kendall czemu mnie zadzwonisz pierwszy?- zapytał się mnie Logan,
- Przecierz ja nie mam do niej numeru! Czemu sugerujesz że taką rzecz posiadam! - powiedziałem nieco zdenerwowany.
- on tylko tak pomyślał. Znasz Logana, gdy mu ciałko trochę odmarznie głupoty gada.
- może... - odpowiedziałem przypominając sobie te pół nocy przegadanej z Błąd włosą istotą i szczerym uśmiechu i zielonych oczach.
...

Oczami Kelly
*wieczór*

- OJ TAAAAAAAAAK !!!! - powiedziałam rzucając się szczęśliwa na łóżko. wzięłam poduszkę i zaczęłam krzyczeć w nią ze szczęścia. Pierwszy raz na wymianie i wgl. Jest wspaniale. Na razie mieszkam z Amandą Gordon i jej chłopakiem. Szczerze jest pierwszą osobą która mi sie nie podoba. wygląda jakby go cos gryzło od środka ale nie wchodźmy w szczegóły. Po prostu jest taki nieobecny i trochę sztywny. Mógłby spokojnie stać w muzeum i nikt nie odróżnił by go od posagu.
Przebrałam się w moje ukochane piżamki wzięłam laptop i zaczęłam czytać moje ulubione blogi. Nagle na pół ekrany wyskoczyła mi uśmiechnięta mordką Shane'a.
-AaAAAAAaAaaaAA Kella !!!! taaak !! moja SIS kochana!! - zakrzyknal szczęśliwy.
- Taak to ja - uśmiechnęłam się szeroko. - powróciłam !!!
- Jak tam w The pas ?! - zapytał się mnie.
- Było miło ale...
- ale?? coś się stało- zapytał się mnie zatroskany
- Oczywiście.. ja tego słowami nie umiem wyrazić... możesz to sam zobaczyć... ;cc- udawałam smutną i bardzo zatroskana, wyszłam na balkon i pokazałam mu widok na rozgwierzdżone niebo a w oddali było widać Wielkie Jezioro Winnipeg.  - Jestem na wymianie @!!!!!! - odwróciłam laptop i uśmiechnęłam się szeroko skacząc ze szcżwęścia na łużko.
- Ty wredna istoto!!! a ja myślałam ze coś się stało!! -powiedział z szerokim uśmiechem poprawiając przy tym roztargana fryzurkę.
Porozmawialiśmy z dwie godzinki. Czasem się dziwie, że nie brakuje nam tematów do rozmów. czasem się dziwię, że nie ma dziewczyny. Chociarz kiedyś miał, ale bawiliśmy sie na fanty macane z jego kolegami ale Potem oni poszli i my musieliśmy sami się przytulać ;D no a ona nas wtedy zobaczyła i.. BUM ;D wpadliśmy. A potem o dziwo mnie nie obwiniał i na zajutzr graliśmy w Całuśnego berka z jego kolegami z klasy. Zapomnieli jednak że w berka to ja jestem mistrzynią uników i potem musieli siebie pocałować ;DD a ja liczyłam i liczyłam.. :D ogółem to wisiałam tylko Jeden pocałunek Embry'emu i go dałam ale taki w polik bo to tylko zabawa była ;D i dawałam na końcu  a chłopaki nie zapytali się i buziaczki sobie dawali w usta ;DD wyglądali jak ... pedałki ;D
- Shane.. trochę przepraszam, że się zapytam ale... masz może numer do Camille?- zapytałam się przerywając trochę ważny temat.
- Chętnie bym ci dał ale.. mam tylko Do Logana i Kendalla.
- Tylko do chłopaków... To może daj do Kendalla.
- uu ^^ czyżbyś sobie w końcu księcia znalazła?^^ - zapytał się mnie z złośliwym uśmieszkiem
- nie! po prostu będę z nimi do klasy chodzić i szczerze chciałabym do nich dzień wcześniej wpaść ale... no właśnie numeru ani adresu nie mam :D.
- A to spoko.. weź kartkę to ci podyktuję - podyktował mi numer k3 i adres chłopaków. - coś ci ten adres nie przypomina..?- zapytał się
- hmm... chyba.. czekaj ! oni mieszkają niedaleko Cioci Francis? siostry Twojej Babci?! - zapytałam się śledząc dokładnie adres.
- naszej babci chociaż jak chcesz... - opowiedział mi. W sumie to trochę dziwne bo mamy 4 dziadków i 4 babcie. Czemu? Biologiczni rodzice shane'a zginęli w wypadku samochodowym kiedy on miał kilka miesięcy. od czasu kiedy ja się urodziłam mam TROSZKĘ  większą rodzinkę niż pozostali :D
- dobra ja muszę kończyć  bo idę na urodziny Jared'a. - powiedział wstając od komputera.
- Czekaj żesz !! ty chcesz zw takim stroju iść.?? będą dziewczyny???!! - zapytałam
- yyy.. tak i tak. - odpowiedział spoglądając na swoją dresową bluzę.
- Idioto !! weź się jakoś ubierz !! wyglądasz jak ostatni wsiór i prostak. Jeansy są w porządku. załóż czarne trampki zamiast tych swoich adidasów... brr.. one są okropne.. to horror dla moich oczu !! OUT ! - powiedziałam zasłaniając oczy.
- dobra a co z górą...? - zapytał się mnie w tej samej chwili ściągając bluzę.
-  zaciągnij tą koszulkę... - nie dokończyłam a on już chciał się rozbierać- STOP!!  nie terazz !!!  zamiast tej koszulki weź załóż białą koszulę , i nie zapinaj jej do Końca- wytłumaczyłam. on na chwilkę zszedł z ekranu i natychmiast wszedł z koszuli zapiętej na dwa dolne guziki :D Natychmiast zasłoniłam oczy.
- o tak :D?? - uśmiechnął się robiąc przy tym seksowne pozy  xD
- NIE!!! zostaw tylko rozpięte dwa- trzy guziki. popraw fryzurkę i weź jakieś perfumy tylko nie przesadź ok? no dobra leć.. uśmiechnęłam się on też się uśmiechnął , pomachał mi i uciekł.

 przez kolejną godzinę siedziałam bawiąc się telefon, i zawieszką- wilkiem od Embry'ego zamęczałam się jednym pytaniem, ; zadzwonić.. czy też nie... Ostatecznie zebrałam się na odwagę i napisałam SMS-a;

" Hej to ja Kelly. Ta z pociągu. Pamiętasz może? :)  Dostałam się na wymianę  i będę się przez 3 miesiące w waszej szkole uczyła. Dostałam od Shane'a twój i Logana adres i twój numer. Okazało się że mieszkam około milę od was. Mogłabym was kiedyś odwiedzić jak chcecie. Pozdrawiam :*
                                                                                                                                            Kell"
 Teraz już nie było odwrotu. Kliknęłam zakazane "wyślij" i położyłam się z tym spać. Nie zasnęłam i usłyszłama burczenie komórki. To Był Kendall. odpisał, :DD!! nie wiem dlaczego, ale cieszyłam się jak małe dziecko. Przeczytałam treść wiadomości.

" cześć Kelly ;D Shane to wredna istota :D oddał mój numer ;c chociaż się  z tego cieszę. Dziś Camille dowiedziała się, że ty przyjeżdżasz do nas na wymianę ( w szkole... ona ma wszędzie "wtyczki" ) Chciałbym z tobą jak najszybciej porozmawiać. Szczerze się za tobą nawet stęskniłem. Jak chcesz możesz jutro wpaść. Camille dziś nocuje u nas ( u Logana :p mam pokój obok i jestem strażnikiem dziewictwa Camy ;D)  więc z nią też się spotkasz ;D.
P.S. Mówiłaś, że grasz na gitarze.. możesz wpaść z gitarą?  rodzice mi kupili na urodziny a ja nawet podstaw nie umiem się nauczyć ;D!!!"

 Te słowa uczyniły mnie szczęśliwa. Ponownie rzuciłam sie na łużko wiszcząć w poduszkę. Napisałam k3 że jutro przyjdę o 9-10 i kilka ciepłych słówek w sprawię jego rozstania. Po chwili zgasiłam lampkę i w świetle Księżyca w pełni słuchałam nocnej kołysanki Wilków, która zatopiła mnie w głębokim śnie..

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Jak się wam podobało :) ? Mam nadzieje, że za bardzo nie przynudzam. Przepraszam za katastroficzne błędy, ale poprawa błędów nie chce się włączyć ;D Chcę uprzedzić Was , że u mnie ferie jutro się kończą więc- N.I.E.S.T.E.T.Y.  będę skazana na tą koszmarną historię przez którą dostaję histerii ;D Co oznacza, że nowe rozdziały będą raz na tydzień albo 5-6 dni. życzę mniej matmy i histy ( i nie lubianych przedmiotów) wszystkim którzy wracają do szkoły. WIEM CO CZUJECIE D;

* Jakby co To zapamiętajcie Postać Embry'ego bo KIEDYŚ w odległej przeszłości.. w tej opowieści będzie miał swój "moment wyjścia z skorupy"  :)

poniedziałek, 3 lutego 2014

Rozdział 2 "Pewien chłopak..."

 
Perspektywa Kelly

-... dobranoc.- szepnęłam w stronę Camille i Logana i  usiadłam na przeciwko śpiących i spojżałam z zamyśleniem w okno. szkoda mi ich trochę, zanudzili się na sen historią mojego życia...  nic dziwnego  jest nudne jak gruszki z cukrem, albo woda z masłem.. jakoś tak :D. Nawet Kendall wyszedł. A propo k3 to trochę o nim myślę... on chyba jest miły... chociaż, w sumie to ja przez pewien moment w życiu uważałam że Stalin był sympatyczny co źle świadczy o moim ocenianiu ludzi. Ale chyba tym razem nie powinnam się pomylić, wyszedł jakiś kwadrans temu na korytarz,, jest za pięć północ... w sumie Camille nie kazała mi sie do niego za bardzo teraz odzywać ale ja jestem po to aby łamać zasady... przykryłam kocykiem dwa aniołki które spały słodziachnie. Poprawiłam troszkę sweterek i wyszłam  na korytarz. Rozjeżałam się na boki, tak, nikogo nie było, oprócz mnie i k3. Chłopak stał przy oknie i patrzył się na Księżyc w pełni,  podeszłam do niego po cichu, ale kiedy on mnie zauwarzył delikatnie się uśmiechnęłam i spuściłam głowę.
-cześć...- powiedział odwdzięczają uśmiech. Odpowiedziałam mu niemal niemym "hej", spojżałam na blondyna, jego oczy błyszczały się od światła Księżyca, chyba zaczęłam się gapić...- lubisz Naszyjniki? - zadał dosyć nietypowe pytanie.
- Tylko delikatne,,, ogółem wolę bransoletki.- odezwałam się ale zaraz ugryzłam się w język , czasem za dużo gadam..
Chłopak uśmiechnął się i wyciągnął z kieszeni srebrny delikatny łańcuszek na którym wisiało malusie serduszko ze szkła... wziął moją lewą dłoń i zawinął na nadgrastku łańcuszek. Serduszko błyszczało się w świetle księżyca.
- Dziękuję... przepraszam, że się spytam, ale czemu MI  dałeś ten wisiorek. Przecież prawie mnie nie znasz i dowiedziałeś się o podróży ze mną dosłownie dwa dni temu.- zapytałam  niepewnie. Po jego wcześniejszym zachowaniu mogłam się spodziewać nawet tego, że podniesie głos.
Chłopak głośno odetchnął, otworzył delikatnie okno, i spojrzał na mnie.
- odpowiedzieć ci historię? - zapytał się mnie zawieszając spojrzenie na Księżycu.
- dobrze, w sumie i tak dzisiaj chyba nie zasnę... - odpowiedziałam i razem usiedliśmy na podłodzę przed oknem. Światło Księżyca świeciło na nas i było dosyć widno.
- Pewien chłopak za  tydzień kończył ferie zimowe, więc  postanowił wybrać się do swojej dziewczyny, która mieszkała 150 km. od jego rodzinnego miasta. Kupił jej bukiet białych kwiatów  i mełe szklane serduszko. Bez zapowiedzi poszedł do jej szkoły chcąc zrobić jej niespodziankę... przy wejściu do szkoły zobaczył ją... ale z innym chłopakiem....- w tym momencie chłopak przerwał swoją opowieść.
- Opowiesz co było potem.? - szturchnęłam go trochę, zarazem wyrwając go z  zamyślenia.
- .... w tym momencie chłopak wyrzucił kwiaty i poszedł prosto przed siebie czyli do wyjścia. Po drodzę jak na nieszcie wywalił swoją kuzynkę która właśnie kończyła zajęcia. Widziała jego nie najlepszą minę i zaprosiła go do swojego domu. Kuzynka opowiedziała mu o tym, że od razu po wakacjach jego już wtedy była dziewczyna szalała z chłopakami i dosłownie co dwa tygodnie miała nowego. w tym momencie temu Chłopakowi zawaliło się całe życie, przegapił bal, stracił swoje 4 dni wolnego, i ruszył po prostu do swojej szkoły która leżała  w kanadzie, w pociągu zrozumiał, że w kieszeni ma nadal te serduszko... - w tym momencie opuścił głowę, a ja dopiero zrozumiałam, że "pewien chłopak" to on,... że chłopakiem jest Kendall. Bez żadnych słów typu "współczuję" albo " ta dziewczyna jest idiotką" przysunęłam się trochę do niego i przytuliłam go, po czym razem siedzieliśmy w świetle Księżyca,  serduszko na lewym nadgarstku zaczęło błyszczeć a w tle było słychać nocne wycie wilków...

Per. Camille.
- Camille.. Cami !! .. obudź się ... - mówił Logan po cichu, szturchając mnie delikatnie jakby wogóle nie chciał mnie budzić.
- Logan... czemu mnie budzisz ..?? wgl która jest godzina???- zapytałam się go przecierając oczy.
-  Za 15 minut pierwsza w nocy, ale nie po to ciebie budziłem.
- A po co?? - zapytałam się poprawiając bluzę - a tak na marginesie to gdzie Kell i Kend?- rozejrzałam się na boki
- No właśnie tenu ciebie budzę !!! Zobacz sama na nich, tylko ciiii... -  Wychyliliśmy się lekko na korytarz spoglądając na.... Kell i Kendalla?
Obydwoje stali obok siebie przy oknie i jakby nie było dzisiejszego południa rozmawiali ze sobą. A przeciez mówiłam Kell aby go zostawiła. Po tym jak spoglądnęłam logs delikatnie tknął mnie w ramie na znak abyśmy wracali.
- Widziałaś?!- powiedział Logan z lekkim przerażeniem- ...nadgarstek Kell !!! pamiętasz tą wróżbę??!!- dodał
- jej nadgarstek...? wróżba....? - spojrzałam jeszcze raz na blondynkę. na jej dłoń... wisiało tam serduszko..
 Na Andrzejki tak dla zabawy poszłam z chłopakami do cioci mojej znajomej która jest wróżką.  Mieliśmy darmowe wróżby. Największą "niewiadomą" przyniosła wróżba k3. Było coś o tym..że zdarzy się coś złego... i że on będzie musiał dokonać coś niemożliwego. A najdziwniesze było to ,że w tym wszystkim znajdzie bliską sobie osobę. i wskazówką będzie tatuaż z wilkiem, ale ... to chyba nierealne.
Z zamyślenia wyrwał mnie Logan.
- Camiś,,, chodź spać... nie przejmuj się tym,,,chodźmy już spać. jutro będziemy wyglądać jak potworki po zarwanej nocy. James i Carlos bedą się z nas śmiali, albo się wystraszą. - powiedział Logan przytulając się do poduszki.
 ...
Per. Kell
*nazajutrz, W gabinecie Dyrektora mojej szkoły* 
  Dyrektor naszej szkoły wzywał mnie do swojego gabinetu dzisiaj rano. Podobno to coś ważnego...ale... ja chyba nic nie przeskrobałam ;D Ale bez większych domyśleń idę właśnie do gabinetu. Zapukałam delikatne w orzechowe drzwi z złotą tabliczką " Gabinet Dyrektora". Drzwi otworzyła mi Wysoka Blond kobieta z promiennym uśmiechem. uśmiechnęłam się delikatnie.
- Ty jesteś Kelly Moon? - zapytała się .
- Tak, to ja.
- Dyrektor już na ciebie czeka, proszę wejdź do niego.- uśmiechnęła się szeroko wskazując na drzwi obok. Moja myśl? "Matko boska znowu drzwi D:!!" ;D
- Dzień dobry.- powiedziałam wchodząc do pokoju.
- Witaj, usiądź proszę- powiedział wskazując na krzesło stojące przed jego biurkiem.- Kelly, powiem, że to będzie dla ciebie prawdo podobnie miła informacja. Rok temu składałaś papiery, aby dostać się na wymianę między szkolną, ale jak sama wiesz nie mogliśmy ich przyjąć ponieważ byłaś z pierwszego rocznika. W tym roku to co innego.  Kelly Moon; z przyjemnością ogłaszam, że w tym roku dostajesz się na wymianę między szkolną. - W tym momencie chciałam podskoczyć do gwiazd ale powstrzymałam się i skończyło się na szerokim uśmiechu i klaskaniu w łapy :D
- dziękuję panie dyrektorze ! - odpowiedziałam promiennie.
- Mam nadzieje, że się nie rozpakowywałaś, jedziesz kawałek drogi, aż pod samo jezioro Winnipeg.
- DO SZKOŁY ARTYSTYCZNO-SPORTOWEJ??!! - prawie wstałam z krzesła. Do tej szkoły chodziła Camille,Kendall i Logan.
- tak. do tej szkoły.- odpowiedział
- Stokrotnie Panu dizekuje!!!!!!!!! kiedy mogę wyjeżdżać???- zapytałam się prze szczęśliwa.
- Jak chcesz,możesz i dzisiaj. Dyrektor tamtej szkoły wręcz błagał mnie abym przysłał cię do tamtej szkoły. Biegnij juz.- odpowiedział mi a ja jak na skrzydłach wyszłam z gabinetu. Zabrałam wszystkie walizki i ruszyłam na przystanek autobusowy. Chyba jestem w niebie... Nie dość, że jadę do tej samej szkoły gdzie uczą się osoby które znam to jeszcze będę miała niedaleko babci ^^. a propo Babci to jest kochaną osobą i zostawiłam jej do przy pilnowania mojego pieska, za którym strasznie się stęskniłam. Ten rok będzie chyba tym najlepszym !!
( chyba...)
...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że rozdział wrzuciłam dosłownie na ostatnią chwilę ale mam w życiu koszmarny koszmar. 
i to wszystko przez głupie 141 słów. a tak ostrzegałam...  w sumie to nie wiem czy ta  znajomość  która i tak była lekka się kiedykolwiek naprawi.
 ale prawdopodobnie nie powinno was ro obchodzić. Jakby co to jest moje usprawiedliwienie na nieobecność.
Ogółem Internet mi miesza i nie mogę jakoś wytłumaczyć tacie, że jego allegro też zrzera bo tam jest więcej zdjęć niż na ask'u XD.